Patron szkoły

ARTUR FRANCISZEK MICHAŁ OPPMAN (OR-OT)

Poeta ten urodził się 14 sierpnia 1867 r. w Warszawie. Pochodził z niemieckiej rodziny mieszczańskiej, która w 1708 r. przybyła do Polski z Turyngii. Jego matka i babka były Polkami, dziadek brał udział w Powstaniu Listopadowym, zaś ojciec w Powstaniu Styczniowym. Przyszły poeta wychowywał się w atmosferze gorących popowstaniowych uczuć patriotycznych. Jako poeta zadebiutował w 1883 r. na łamach „Dziennika dla Wszystkich” wierszem podpisanym Or-Ot. W szkole przyjaźnił się ze starszym o sześć lat, również przyszłym poetą, Antonim Langem. On to namówił go, by swoje wiersze zaniósł do redakcji „Kuriera Warszawskiego”, „Wędrowca” i „Kuriera Codziennego”, które to pisma nastawione były na promocję młodych talentów. Młodzieńcze utwory Or-Ota znalazły się więc na ich łamach. Oppman w latach 1883-1885 publikował także w „Tygodniku Ilustrowanym”, „Kłosach” i „Świcie”. W latach 1890-1892 poeta studiował filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Interesował się wówczas szczególnie badaniami języka i literatury XVI w.

Po zawarciu małżeństwa z Władysławą Trynkiewiczówną przerwał studia i wrócił do Warszawy, w której osiadł na stałe. Często wędrował po Starym Mieście, poznawał życie plebsu, jego zwyczaje i warszawskie legendy. W czasach, w których przyszło mu żyć, panowała wzmożona rusyfikacja i nie można było publicznie manifestować swoich uczuć patriotycznych bez żadnych konsekwencji. Oppman jednak pisał wówczas płomienne patriotyczne utwory i jak gdyby nie zważając na oficerów rosyjskich, których postaci często majaczyły w tle jakiejś ulicy, przemierzał tylko sobie znane szlaki, wspominając wielkość dawnej Rzeczypospolitej. Zaczął wówczas pisać swoje słynne obrazki starowarszawskie, wskrzeszając z zapomnienia dawnych mieszkańców Starówki, opiewając piękno jej zabytkowych domów i uliczek.

Na rok 1889 przypada debiut książkowy Or-Ota. Ogłosił wówczas tom pt. „Poezje”. Dwa lata później opublikował pisany stylizowaną gwarą poemat „Na obcej ziemi”, poświęcony niedoli chłopów, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia kraju i wędrówki za chlebem.

W 1893 r. pojawił się jego zbiór „Ze Starego Miasta”, a w 1894 r. tomik „Pieśni”, w którym wyraźnie głosił, że obowiązkiem poety jest podnoszenie na duchu i krzepienie serc. W swym poetyckim dorobku oprócz wymienionych już pozycji miał Or-Ot jeszcze m.in. tom wierszy „Wiosenne kwiecie” (1895) oraz „Monologi i deklamacje” (1902). Ożywiona po studiach uniwersyteckich działalność literacka Oppmana zaowocowała tym, że jego wiersze coraz częściej zaczęły pojawiać się w prasie, m.in. w „Biesiadzie Literackiej”, „Bluszczu”, „Kłosach”, „Tygodniku Mód i Powieści”, a także w „Wędrowcu”, którego w latach 1901-1905 był redaktorem.

W latach 1905-1920 Artur Oppman pracował w „Tygodniku Ilustrowanym”. Czas ten wypełniony był kontaktami poety ze światem literackim i artystycznym Warszawy. W jego domu przy ul. Kanonii 8 bywali m.in. Bolesław Prus, Stefan Żeromski, Felicjan Faleński, Władysław Reymont, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Bolesław Leśmian, Antoni Lange, Wojciech Kossak, Jan Lechoń.

Warto wspomnieć, że wiele ze swoich utworów poświęcił Oppman dzieciom. Podkreśla się, że dzięki prostocie i melodyjności, które cechują jego twórczość, uczynił on bajkę dla dzieci swoistym dziełem sztuki. Zajmował się również redagowaniem kalendarzy, almanachów czy zbiorów poezji. Wymienić tutaj należy takie pozycje, jak „Skarbiec poezji polskiej” (1897), „Rok 1830 i 1831” (1916), „Księstwo Warszawskie” (1917), „San Domingo” (1917). W swoich wierszach – nie tylko tych dotyczących starej Warszawy, ale także mniej znanych ogółowi utworach patriotycznych – utrwalił pamięć bohaterów narodowych, zjawisk, ludzi i spraw należących do przeszłości. Mowa tu o takich zbiorach, jak „Pieśni o sławie” (1917), „Pieśni o belwederskim powstaniu” (1918), „Pieśni o Księciu Józefie” (1918), „Kiliński” (1919) czy „Hymn wolności” (1925).

Artur Oppman był członkiem Straży Piśmiennictwa Polskiego, troszczącej się o rozwój kultury i nieskazitelność polszczyzny. Był także członkiem honorowym Towarzystwa Literatów i Dziennikarzy Polskich, a w latach 1909-1911 i 1918 członkiem zarządu tego Towarzystwa. Miłość Ojczyzny sprawiła, że w roku 1920 zaciągnął się jako szeregowiec do piechoty. Odbywał służbę w dziale oświatowym, m.in. redagując przez dwa lata „Żołnierza Polskiego”.

Zmarł 4 listopada 1931 roku w Warszawie.  Został pochowany w Alei Zasłużonych na Powązkach.

Inni o Arturze Oppmanie:

Jego przyjaciel Antoni Bogusławski podkreśla: „Zmilitaryzował naród, który zaczynał zapominać o broni i o wojsku. Nie był ptakiem śpiewającym sobie i ludziom z dopustu Bożego, ale podżegaczem serc, choćby zapomnieć miano kiedykolwiek jego strof, nic nie zdoła zmienić faktu, że był dla Polski werbownikiem jej przyszłych żołnierzy”.

Adam Grzymała-Siedlecki wspomina: „Fenomenalne znawstwo przeszłości warszawskiej łączyło się w nim ze wzruszającym umiłowaniem każdego starego kamienia, każdego zaułka, każdej linii architektonicznej i całej moralnej treści, którą przeszłość Warszawy przekazała. (…) Kochał do niepamięci Warszawę nie tylko za jej piękno, ale i za to, że ona mówiła doń i Insurekcją Kościuszkowską, i Kilińskim, i Rzezią Pragi, i Nocą Listopadową, i Pięciu Poległymi, i Rządem Narodowym z 1863 r., i szubienicami Traugutta i towarzyszów. (…) Jemu w scenerii murów warszawskich wstawali z grobów ci wszyscy czeladnicy i młódź rzemieślnicza ze stycznia 1863 r. On też w poezji polskiej stał się naczelnym laudatorem warszawskich warsztatów rękodzielniczych, on tym szewcom, krawcom Starego Miasta nadawał herby legendy”.

Nad jego grobem Jan Lorentowicz powiedział: „Odszedł w zaświaty poeta, który w ciągu czterdziestu kilku lat swego życia twórczego miał jedną tylko namiętność: bezgraniczne ukochanie Ojczyzny”.